Czytasz
Życie, festiwale i PodróżoVanie – czy VanLife to nowa przyszłość?

Życie, festiwale i PodróżoVanie – czy VanLife to nowa przyszłość?

1/2 PodróżoVania – Łukasz – opowiedział nam o ich VanLife. Co mają wspólnego z milionerem z Dubaju, kiedy kamperowcy potrzebują maseczek z glinki i czy czują się jak artyści w trasie koncertowej?

Zaczęli żyć pełnią życia dopiero, gdy samochód stał się ich domem. Na początku podróżowali po Polsce, potem odważyli się wyruszyć dalej. Obecnie większość czasu spędzają na dzikich campingach w Portugalii, którą pokochali całym sercem. Zapraszam was na wywiad z PodróżoVanie, czyli TOPowymi polskimi vanowiczami. Ich skład tworzą Kasia – która obecnie poleciała po kolejne szalone doznania na hipisowski Festival Rainbow Gathering – oraz Łukasz, który odpowiada na nasze pytania o VanLife z Polski.

Cześć, Łukasz! Na początek – dla tych, którzy jeszcze Was nie znają – powiedz proszę, skąd zajawka na VanLife, w jakich okolicznościach podjęliście decyzję o rozpoczęciu tego lifestyle’u i ile czasu minęło od niej do Waszego pierwszego tripu?

Nasza zajawka zaczęła się już prawie 5 lat temu, kiedy oglądaliśmy na YouTubie filmiki VanLiferów. Pierwszy, na który trafiliśmy, był o milionerze z Dubaju. Doszedł do wniosku, że pieniądze nie dają mu szczęścia i sprzedał wszystko, co miał. Wyruszył w podróż po świecie na początku z samym plecakiem, a później w kamperze. My  zdecydowaliśmy się zrobić podobnie – z tym, że od razu zdecydowaliśmy się na życie w campervanie. Po kilku miesiącach od obejrzenia tego filmu na YouTube mieliśmy już zakupionego Volkswagena LT35 z 2002 roku, którego własnoręcznie przerobiłem na kampera. Po 3 miesiącach wyruszyliśmy nim w pierwszą podróż, która wstępnie miała trwać rok. Trwała cztery. Niedawno z niej wróciliśmy, po przejechaniu Europy wzdłuż i wszerz, odwiedzając po drodze 36 państw.

PodróżoVanie na YT

Rzuć 3 najbardziej znaczącymi dla Was plusami życia w vanie i może 1 największym minusem.

Przede wszystkim – wolność! To od nas zależy gdzie i na jak długo się zatrzymamy. Często śpimy na dziko w lesie, na klifie z widokiem na ocean, nad jeziorem czy rzeką. Nie lubimy stać za długo w jednym miejscu. Jeżeli coś nam nie odpowiada – jedziemy dalej. Drugim plusem jest bycie wśród natury. Czerpiemy z tego mnóstwo energii, wysokich wibracji, a przede wszystkim jesteśmy zdrowsi. Trzecią zaletą jest niezależność. Nie musimy płacić za prąd, nie interesują nas ceny węgla, wody, czynsz, czy opłaty administracyjne za śmieci – mamy to za darmo. Często korzystamy z bezpłatnych stacji serwisowych kamperów, gdzie można nalać i wylać wodę. Jest ich bardzo dużo w Europie. Największym minusem na obecną chwilę jest to, że niektóre kraje, jak na przykład Holandia i Chorwacja, zamykają się na możliwość spania w aucie lub na dziko. W tych państwach można zatrzymywać się głównie na płatnych, publicznych campingach. 

Czy ciężko jest Wam ze znalezieniem miejscówek do spania zarówno u nas, jak i w Europie? Czy Polska jest dogodnym miejscem dla kamperowiczów? 

Nie mamy z tym już najmniejszego problemu. Kiedyś – tak, zanim poznaliśmy aplikację Park4night. Stworzyli ją ludzie drogi – camperowcy, VanLifersi i osoby śpiące pod namiotem. Oznaczają na mapie miejsca, w których można spać na dziko, zrobić pranie, czy wymienić wodę w vanie. Polska ma ogrom miejscówek do biwakowania i zatrzymania się, co jest wielkim plusem. Minusem jest to, że jest niewiele opcji do serwisu kampera, czyli wylania szarej wody, opróżnienia toalety i nalania wody świeżej. W porównaniu do innych państw europejskich – Polska jeszcze pod tym kątem kuleje.

fot. PodróżoVanie

FestiwaloVanie – jakie macie z tym doświadczenia? Co wygrywa, kamper na polu campingowym, czy jednak tęsknicie za wygodnymi hotelami?

Kamper jest idealnym rozwiązaniem na festiwale, doświadczyliśmy tego nawet ostatnio na Wibracjach. Jest to porównywalne do zabrania ze sobą całego swojego domu – masz swoją lodówkę z jedzeniem i zimnym piwem, wygodne łóżko, często łazienkę z prysznicem. Zawsze możesz zaprosić tam znajomych, pochillować w lub przed kamperem. To taki wyższy level swobody – taki aż “glamour”! Zwłaszcza na festiwalach, na których tyle się dzieje – głośna muzyka, taniec, emocje, dużo ludzi. Dobrze jest mieć miejsce, w którym można na spokojnie odpocząć, czy odświeżyć się. Jeśli nie macie swojego vana, warto jest go wypożyczyć, przetestować i zyskać nowe, niezapomniane doświadczenie. Może się w nim zmieścić nawet 8 osób, co jest sporą oszczędnością.

Nasza relacja z Festiwalu Wibracje 2022

Gdzie się myjecie i jak robicie pranie?

Teraz w naszym drugim vanie (Fiat Ducato) mamy swój własny prysznic z ciepłą wodą. Wcześniej jednak podróżowaliśmy bez niego, dlatego musieliśmy myć się w miejscach publicznych. Jak widzicie stacje benzynowe z dużą ilością zaparkowanych tirów, to raczej pewne jest, że znajdziesz tam łazienkę z prysznicem. Zwykle kosztują około 2/3 euro, a w Polsce około 10-15 złotych. Są także parkingi MOP przy autostradach, często darmowe! Trzecią opcją, najprzyjemniejszą, jest odwiedzenie publicznych kąpielisk: baseny, parki wodne, termy. Spędzacie godzinkę w jacuzzi, a potem idziecie wziąć prysznic. Na niektórych campingach za drobną opłatą również można się umyć. Jeśli chodzi o pranie, robimy je mniej więcej raz na 2 tygodnie. Wyszukujemy w Google Maps pralnie samoobsługowe i tam się kierujemy. W całej Europie takich miejsc jest mnóstwo.

podróżovanie kamperem przez świat vanlife
VanLife, fot. PodróżoVanie

Skąd macie pieniądze na takie życie? Dla dużej ilości ludzi, którzy marzą o podróżach w vanie, z pewnością jest to kluczowym problemem.

Przez pierwsze 8 miesięcy żyliśmy z oszczędności. W międzyczasie zaczęliśmy pracę zdalną – założyliśmy swój kanał na YouTubie, pojawiliśmy się na Instagramie i Facebooku. Mamy też swoje wydawnictwo i napisaliśmy kilka książek z naszej podróży. Wspólnie z Busem przez świat wydaliśmy też Podróżnik samochodowy i VanLife’u z myślą o początkujących i zaawansowanych podróżnikach. Dodatkowo współpracujemy z różnymi markami. Te wszystkie źródła pozwalają się nam utrzymać.

Czy życie z drugą osobą 24/7 jest czasami kłopotliwe? Nie macie przecież drugiej kanapy w salonie, na którą można kogoś wygonić.

Na początku, co prawda – pojawiały się między nami spięcia. Nie zawsze było tak kolorowo, jak mogłoby się wydawać. Z czasem jednak nauczyliśmy się żyć ze sobą na tak małej powierzchni. Kilka razy musieliśmy przestawić w kamperze różne rzeczy, żeby każde z nas miało swoją przestrzeń. Dziś sprzeczamy się głównie wtedy, gdy jesteśmy głodni. Jak jedzenie nie pomaga, jedna osoba po prostu wychodzi na dłuższy spacer. Potem rozmawiamy i wszystko jest okej. Jeszcze nigdy nie poszliśmy spać obrażeni, bez rozwiązania konfliktu. Staramy się od razu wszystko wyjaśniać, ale naprawdę – najczęstszym powodem jest głód!

Co, gdyby nie VanLife? Przychodzą wam do głowy myśli, żeby jednak wrócić do “zwykłego” życia, sprzedać kampera i kupić mieszkanie?

Marzy nam się zakup działki w Portugalii i postawienie tam jakiegoś tiny house. Jednak im bliżej tego planu, tym bardziej wydaje nam się, że to jeszcze nie jest nasz moment. Kusi nas, aby odwiedzić inny kontynent – Afrykę lub Amerykę. Planujemy sprzedać lub wynająć jednego kampera, ale nigdy nie pozbędziemy się obu. Działka w Portugalii stanie się naszą bazą wypadową, którą będziemy opuszczać na kilkumiesięczne podróże. 

Co u Kasi? Jakie było jej podejście do wyjazdu samej na festiwal i spania w namiocie? Macie takie poczucie, gdy jedziecie gdzieś bez campera, że jesteście daleko od “domu”?

Kasia dopiero rozbiła namiot i zaczyna się aklimatyzować w warunkach festiwalowych na zlocie Rainbow Gathering. Pewnie za kilka dni będzie już płakać, że nie ma kampera! W przeszłości zdarzały się dni, kiedy musiałem pracować nad ważnymi projektami i potrzebowałem szybkiego internetu. Wynajmowałem wtedy Airbnb, a Kasia zostawała w vanie. Nigdy w tych wynajmowanych mieszkaniach nie było klimatu domowego, jaki czuję w naszym kamperze. W nim jest najlepiej – mamy swoje ulubione poduszki, zapachy, pamiątki. Co ciekawe, gdy wracam do mojego domu rodzinnego, przytłacza mnie ilość rzeczy wszędzie wokół. Źle się tam czuję, zdecydowanie preferuję minimalizm. Posiadanie dużej ilości rzeczy negatywnie wpływa na moje samopoczucie.

podróżovanie kamperem przez świat vanlife
fot. PodróżoVanie

Byliście kiedyś w takiej trasie od festiwalu do festiwalu, czy raczej dozujecie je w małych ilościach, żeby mieć czas na odpoczynek?

Zawsze staramy się znaleźć czas na odpoczynek między jednym a drugim wydarzeniem, na którym mamy kontakt z dużą ilością ludzi. To chyba przyszło z wiekiem. Teraz robimy sobie przerwę na co najmniej jeden dzień pomiędzy imprezami czy wystąpieniami. To jest czas na regenerację, odpoczynek i maseczkę z glinki.

Sprawdź też
grammy 2022

Waszym zdaniem – z czego wynika trend na VanLife? 

VanLife w Polsce dopiero rozkwita – takie pierwsze listki z zasianego nasiona. Zaledwie 5 lat temu byliśmy jednymi z nielicznych, którzy mieli kampera i swój kanał na YouTubie! Da się zaobserwować ogromny wzrost i zainteresowanie tym tematem. Największy BOOM pojawił się przy wybuchu pandemii, kiedy podróżowanie vanem zastępowało ludziom pobyt w hotelach. To wtedy ludzie zaczęli przerabiać swoje busy na kampery. Patrząc na ludzi na zachodzie i w USA, wszystko wskazuje na rozwijanie się VanLife’u.

podróżovanie kamperem przez świat vanlife
VanLife na dachu, fot. PodróżoVanie

Myślę, że trend wynika z potrzeby wolności, bliskości z naturą i bycia w zgodzie z samym sobą. Ludzie zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, że żadne 5-gwiazdkowe hotele nie dadzą im swobody i prywatności. Nie można tam pływać, czy biegać po dzikim lesie nago. Śpiąc w kamperze na łonie natury – można wiele. To my jesteśmy panami własnego losu, wyznaczamy swoją ciszę nocną, godzinę pobudki, a co najlepsze – sąsiadów! Wyobraź sobie zakup domu na kredyt i trafiasz na strasznego sąsiada – dramat. W vanie wystarczy odpalić silnik i pojechać kilka kilometrów dalej. 

Czujecie się czasami jak artyści w trasie koncertowej?

Tak, ostatnio mieliśmy nawet trasę po Polsce i spotykaliśmy się z naszymi widzami. Mniej więcej co 3 dni byliśmy w innym mieście, odwiedziliśmy 10 dużych miast. Występowaliśmy na scenie i opowiadaliśmy o swoim życiu i podróżach. Poznaliśmy tam mnóstwo wspaniałych osób. Nasi widzowie mogli obejrzeć naszego vana od środka, a później spędzić z nami wspólnie czas i rozmawiać do nocy. Faktycznie, troszkę się czuliśmy jak artyści muzyczni! 

Jesteście totalnym POWER COUPLE! Dziękuję za podzielenie się z Going. częścią waszego życia. Widzimy się zaraz na FEST Festival! 

To ja dziękuję za zaproszenie. Do zobaczenia!

Filmiki z podróży Kasi i Łukasza możecie śledzić na ich kanale na YouTube. Koniecznie śledźcie też Instagrama. Już na dniach pojawi się tam relacja z przygotowania vana na FEST Festival, a także samego pobytu na nim – okiem kamperowicza! Widzimy się 🙂

Dołącz do nas na FEST Festivalu