Czytasz
Wyrwać odbiorcę z otępienia. Hasior i Rycharski na wspólnej wystawie w Sopocie

Wyrwać odbiorcę z otępienia. Hasior i Rycharski na wspólnej wystawie w Sopocie

Gdy pierwszy z artystów był u szczytu kariery, drugi dopiero przychodził na świat. O tym, co okazało się spoiwem łączących obu twórców, pytam kuratorkę Galerii Władysława Hasiora, Julitę Dembowską.

14 lipca minie już ćwierć wieku od śmierci postaci, której wręcz nie wypada pominąć, opowiadając o XX-wiecznej polskiej sztuce. Władysław Hasior zmarł w 1999 roku, ale pamięć o nim wcale nie przemija. Okazuje się, że jest wręcz przeciwnie – kolejne pokolenia ochoczo poznają twórczość rzeźbiarza i dostrzegają w niej aktualne wątki. – Gdy wybuchła wojna w Ukrainie, w jego pracach zaczęto dostrzegać echa konfliktu pomimo tego, że wydarzył się dużo później – opowiada mi Julita Dembowska, kuratorka Galerii Władysława Hasiora w Zakopanem. – Chyba pozostaje na tyle uniwersalny, że da się go czytać we współczesnych kontekstach – dodaje.

Slajd z serii Portret imaginacyjny Władysława Hasiora / archiwum Muzeum Tatrzańskiego

Naturalną okazję do przyjrzenia się z bliska dorobkowi autora Organów stwarza wizyta na Podhalu. To tam, w dawnej leżakowni sanatorium Warszawianka, znajduje się jego autorska galeria, która zainaugurowała działalność w lutym 1985 roku. Ponad 150 eksponatów, w tym rzeźby, sztandary i kompozycje dają wgląd w nietuzinkowy styl artysty, łączący ze sobą abstrakcję, kulturę ludową, asamblaż i refleksję nad kondycją człowieka. W tym roku nie trzeba jednak specjalnie wyjeżdżać w góry, żeby zetknąć się z tak niezwykłym połączeniem.

Organy, czyli jedna z najbardziej znanych instalacji Władysława Hasiora, znajduje się na przełęczy Snozka łączącej Gorce z Pieninami / fot. Rafał M. Socha

Rzeźbiarz wiecznie żywy

Nie przyjechała Warszawa do Hasiora, Hasior przyjechał do Warszawy. Prace artysty znajdą się na wystawie Surrealizm. Inne mity, którą stołeczne Muzeum Narodowe otwiera 10 maja. Niewiele ponad miesiąc później osobną ekspozycję zaprezentuje Zamek Królewski. Dobór artysty ma w tym przypadku wyjątkowo symboliczny charakter. Dokładnie pół wieku temu, gdy przekazano w stanie surowym nowy, zrekonstruowany gmach budynku, zorganizowano tam akurat prezentację prac rzeźbiarza.

Ogromną część naszej codzienności stanowi Internet i przebywanie w nim. Galeria Przeciąg rusza z pierwszą wystawą!

Hasior, jak na XXI wiek przystało, szerzej zagościł także w sieci. – W tym roku zaczyna działać strona Hasior.pl, którą przygotowaliśmy razem z Fundacją Sztuk Wizualnych z Krakowa – opowiada Dembowska. Poza sięgnięciem do bogatego repozytorium wiedzy internauci będą mogli zasmakować namiastki rozmowy z artystą za pośrednictwem czatu. Wypowiedzi rzeźbiarza zaczerpnięto z archiwalnych nagrań i filmów, których Muzeum Tatrzańskie ma pod dostatkiem. – Czasami, gdy oprowadzam po galerii, mówię wręcz, że był celebrytą sztuki. Na jego temat powstało bardzo dużo materiałów filmowych, mamy też kilka tysięcy wycinków z prasy – przekonuje adiunktka.

Różne pokolenia, jedna wystawa

Właściwym pretekstem do naszej rozmowy nie były jednak ani plany warszawskich instytucji, ani nowo otwarty portal internetowy. Równie nietuzinkowym sposobem upamiętnienia Hasiora jest bowiem wystawa mogę wam opowiedzieć o sobie o was. Państwowe Galerii Sztuki w Sopocie prezentuje ją aż do 19 maja. Prace rzeźbiarza wchodzą na niej w dialog z twórczością artysty, który reprezentuje młodsze pokolenie – Daniela Rycharskiego. Na kanwie jego historii powstał nagrodzony Złotymi Lwami film Wszystkie nasze strachy Łukasza Rondudy. Główną rolę zagrał w nim Dawid Ogrodnik.

Plakat wystawy mogę wam opowiedzieć o sobie o was Daniela Rycharskiego i Władysława Hasiora / Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie / materiały prasowe

Wyrwać z otępienia

Pomysł na zestawienie obu tych postaci narodził się w głowie Eulalii Domanowskiej, gdy ta pełniła jeszcze obowiązki dyrektorki Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku. To właśnie tam, w okazałym kompleksie nieopodal Radomia, pierwotnie miała stanąć wystawa. Nadeszła jednak pandemia COVID-19, a krytyczka sztuki odeszła ze stanowiska i przeszła do sopockiej galerii. W toku tych zawirowań koncepcja ekspozycji na szczęście nie poszła w niepamięć. – Daniel już na samym początku bardzo się ucieszył, gdy zaproponowano mu wystawę. Mówił, że Hasior był dla niego w dużym stopniu inspirujący i znaczący. Oczywiście, jego praca nad ekspozycją wiązała się z bardzo pogłębionym researchem. Szukaniem punktów wspólnych i różnic – tłumaczy Julita Dembowska.

Dokumentacja wystawy mogę wam opowiedzieć o sobie o was Daniela Rycharskiego i Władysława Hasiora / Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie / materiały prasowe

Co łączy obu artystów, którzy nigdy nie mieli nawet okazji spotkać się na żywo? Na pewno gotowość do stawiania widzów przed intelektualnym i emocjonalnym wyzwaniem. – Hasior w swoich pracach umie konstruować przestrzeń w taki sposób, żeby tworzyć coś na przecięciu dramatyzmu i teatralizacji. Najczęściej odwołuje się do tematów trudnych, momentami delikatnych, poruszających wrażliwość odbiorcy. Niektórzy uważają, że w jego pracach tkwi dużo śmierci i przemocy. Uzasadniał to w ten sposób, że czasami musi trzeba ich użyć, żeby wyrwać odbiorcę z otępienia, które serwuje mu codzienność – opowiada kuratorka.

Dokumentacja wystawy mogę wam opowiedzieć o sobie o was Daniela Rycharskiego i Władysława Hasiora / Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie / materiały prasowe

U podhalańskiego artysty nie brakuje egzystencjalnego bólu, samotności i krzywdy. Rycharski przygląda im się zaś przez pryzmat nieheteronormatywności i towarzyszącego jej wykluczenia. Nie bez znaczenia okazuje się w tym kontekście fakt, że dobrowolnie dystansuje się od wielkomiejskiego świata sztuki współczesnej. Od wielu lat żyje i tworzy w rodzinnym Kurówku – mazowieckiej wsi nieopodal Sierpca. Portretuje losy jej społeczności, zastanawiając się nad tym, w jaki stopniu przynależy do niej jako twórca, gej i katolik.

Podszeptujące materiały

Wspólnym mianownikiem obu twórców jest także pietyzm, z jakim dobierają komponenty swoich prac. Spora część z nich to przedmioty codziennego użytku: ręcznie wykonane, niosące ślady użytkowania. – Tworzywo jest u nich kluczowe ze względu na historie, które za sobą niesie. Oczywiście, Władysław Hasior ma ten repertuar dużo szerszy, ponieważ mówił, że używa materiałów, które znaczą i podszeptują. W swoich pracach dość swobodnie żongluje nimi na użytek wywołania określonych emocji. U Daniela Rycharskiego są dobierane bardziej celowo – opowiada Dembowska. Kuratorka wskazuje choćby na słynny Krzyż laureata Paszportu Polityki. Został wystrugany z gałęzi drzewa, na którym po serii prześladowań powiesiła się homoseksualna para. W Sieci, przypominającej pajęczynę utkaną z koralików, wykorzystano zaś różańce należące do nieheteronormatywnych osób. Przedmioty związane z osobistym doświadczeniem modlitwy splatają się w jedność, przypominając o wspólnotowym charakterze wiary.

Sprawdź też
Totem

Praca Sieć Daniela Rycharskiego / Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie / materiały prasowe

Ujarzmić naturę

Dorobek artystów reprezentujących różne pokolenia bezpośrednio splata się też w jedynej pracy, którą Rycharski przygotował specjalnie na potrzeby nowej wystawy. Chodzi o monumentalny Dramat drzew – krzyże z zawieszonymi fragmentami jabłoni i wierzby, odwzorowujące kształt biblijnej Golgoty. – Oczywiście, można je interpretować w kontekście ekologicznym, a także patrzeć na nie przez pryzmat wsi albo prowincji – tłumaczy Dembowska. Jednocześnie dzieło stanowi bezpośrednie nawiązanie do okazu z Notatników fotograficznych Hasiora. – To zbiór 20 tysięcy slajdów, które Hasior pogrupował w niespełna 400 cykli tematycznych. Na tych zdjęciach artysta obserwuje różne formy organiczne, biologiczne i to, w jaki sposób człowiek próbuje je ujarzmić – mówi kuratorka. Konary nie dopasowują się kształtem do idealnie wyrzeźbionych desek. W tym rozdźwięku łatwo dostrzec wspomniany już dramatyzm – konflikt człowieka z naturą, nieprzystawalność jednostki do norm społecznych.

Praca Dramat drzew Daniela Rycharskiego / Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie / materiały prasowe

Hasior i Rycharski nie sięgają po te wątki jako pierwsi. Fakt, że zrobili to w odstępie kilkudziesięciu lat, mówi jednak wiele o uniwersalności tego motywu. Pozostaje wierzyć, że za ćwierć wieku panowie doczekają się kolejnego kontynuatora albo kontynuatorki, który dostrzeże ich ponadczasowość. Takim formom krzewienia dziedzictwa zawsze warto przyklaskiwać.

Władysław Hasior, Daniel Rycharski / mogę wam opowiedzieć o sobie o was / Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie / 27.01-19.05.2024 / kuratorka: Julita Dembowska

Copyright © Going. 2021 • Wszelkie prawa zastrzeżone