Czytasz
Måneskin, Eurowizja i ciarki… ale nie wstydu!

Måneskin, Eurowizja i ciarki… ale nie wstydu!

Eurowizja

Co czwarty Włoch obejrzał tegoroczny finał Eurowizji, w Serbii śledziło go 30% obywateli, a instagramowa influenserka Tycjana na swoim story chwaliła się, że zafollowała nowego crusha Europy – Damiano Davida. O co chodzi z tą Eurowizją i czemu nadal ją oglądamy?

W tym roku wyjątkowo bacznie, w stresie i z popcornem przy ręce, śledziłem potyczki uczestników Konkursu Piosenki Eurowizji. I takie mnie naszły myśli przeróżne… Że przecież jeszcze kilka lat temu przyznanie się do oglądania tego wydarzenia było skrajnym przypałem oraz szczytem bezguścia. Być może jest to kwestia tego, że nieco dojrzałem i na wiele spraw patrzę z większym dystansem, być może wszyscy nabraliśmy w tej kwestii większego luzu, być może też poziom i cała otoczka wokół konkursu uległa mniejszej czy większej poprawie?

Powiedzmy, że na zmianę podejścia do Eurowizji składają się wszystkie te trzy czynniki, dlatego na przestrzeni lat festiwal, utożsamiany z absolutną chałą dla rodziców zajadających przed odbiornikiem draże korsarz, stał się kampowym wydarzeniem, o którym dyskutują całe narody.

W przeszłości mieliśmy kilka eurowizyjnych wątków, które wywoływały wielkie emocje na starym kontynencie. Wystarczy, że przypomnimy sobie Conchitę Wurst. Nadal nie wiem jak to możliwe, że polscy obrońcy wartości i „normalności” nie odpalili pochodni i nie rozpoczęli wielkiego marszu na Kopenhagę. Tym bardziej, że reprezentowały nas wtedy Słowianki ubijające masło. Wśród takich eurowizyjnych objawień był też Alexander Rybak z Norwegii, który w 2009 roku pobił wszystkie rekordy jakie były do pobicia i uzyskał 387 na 492 punktów możliwych do zdobycia, ale ja i tak zawsze będę powtarzał, że najlepsza w historii Eurowizji była Verka Serduchka I KONIEC KROPKA.

A cic co uważają, że wydarzenie to ma się już ku upadkowi, niech zerkną na wyniki oglądalności – 183 miliony widzów przed telewizorami to nie byle jakie liczby. I choć według oficjalnych danych nie możemy mówić o jakimś BOOMIE w tej kwestii w Polsce, to od dawna nie widziałem tak dużego zainteresowania tematem, chociażby na Instagramie czy TikToku – zdominowanymi przecież przez młodych ludzi. A co wywołało tak wielkie zamieszanie? Rzecz jasna zwycięski Måneskin, a dokładniej jego lider Damiano David.

Zespół powstał z inicjatywy obecnej basistki – Victorii De Angelis i we Włoszech znany jest od kilku dobrych lat. Choć charyzmy odmówić nie można żadnemu z członków i członkiń KAPELI, to właśnie Damiano dołączył do grupy gwiazd, na temat których powstają tysiące TikToków w klimacie miłosno-fantazyjno-erotyczno-crushowym. I nie dziwota, bo chłopak nie dość, że wygląda jakby wykuł go w marmurze sam Michał Anioł, to swoim wizerunkiem wpisuje się w aktualne trendy i zajawy młodych ludzi.

To piękna alternatywka, niebacząca na jakiekolwiek konwenanse, wyrażająca swoją osobowość zarówno poprzez styl (podobno inspiracją Davida jest m.in. Harry Styles) jak i muzykę. A jeśli o nią chodzi – ja na gitarach się nie znam, ale na pewno nigdy nie kojarzyły mi się z Eurowizją. Zwycięstwo Måneskin i rekordy oglądalności konkursu we Włoszech (finał konkursu śledził co czwarty obywatel kraju) świadczą o tym, że wciąż spragnieni jesteśmy tego powiewu świeżości. Może to przez pandemię nie interesują nas już motywy powtarzane do znudzenia przez lata?

Czy w takim razie czeka nas triumfalny powrót piosenek z ROCKOWYM PAZUREM? Mimo całej sympatii do Davida, gdy usłyszałem wykrzyczane ze sceny Rock ‚n’ Roll never dies, złapała mnie lekka krindżówa. Bo jeśli rock nie umarł, to przynajmniej uciął sobie potężnego komara i przebudził się dopiero w tym roku w Rotterdamie. Ale zrobił to tylko po to, by odwrócić poduszkę na chłodniejszą stronę i znów uderzy w kimę. Na comeback tego rodzaju muzy, moim skromnym zdaniem, nie ma co liczyć.

Sprawdź też
sanah, kadr z teledysku "2:00", mat. promocyjne

Natomiast bardzo cieszy fakt, że do mainstreamu wbił się kolejny facet lubiący założyć spódniczkę. Wiadomo, że stajemy się na takie kwestie coraz bardziej otwarci, świadomi i szczególnie młodzi ludzie nie wierzą już w przypisane płcią normy, ale wciąż wiele jest w tym temacie do zrobienia!

Na koniec zachęcam do odświeżenia sobie jednego z najbardziej iconic momentów w historii polskich występów na Eurowizji. Póki co pozostaje nam jedynie z wytęsknieniem oczekiwać kolejnej edycji konkursu i trzymać kciuki za Damiano i jego ziomków z Måneskin 🙂

A może już niedługo Eurowizję wygra… sztuczna inteligencja?
Sprawdźcie więcej Going. MORE

Copyright © Going. 2020 • Wszelkie prawa zastrzeżone