Czytasz
Wizytówka Las Vegas wpadła w kłopoty finansowe. Sphere przynosi straty

Wizytówka Las Vegas wpadła w kłopoty finansowe. Sphere przynosi straty

Hala Sphere

Głośne otwarcie nie uratowało Sphere od problemów finansowych. Najdroższa hala koncertowa w Las Vegas pomimo swojej popularności nie przynosi póki co zakładanych zysków. Jak będzie wyglądała jej przyszłość?

Nowe spojrzenie na eventy

Krajobraz Las Vegas zmienił się na dobre. Na turystach przyjeżdżających do stolicy hazardu wrażenia nie robią już słynne kasyna, amerykańska wersja wieży Eiffla czy szare, nudne wieżowce. Nad miastem góruje teraz ogromna kula, która skupia na sobie wzrok każdego, kto choć na chwilę rzuci na nią okiem. Sphere otworzono niecałe dwa miesiące temu, a o obiekcie zdążył dowiedzieć się już cały świat. Skąd ten cały hype?

Niespotykany kształt to nie jedyna cecha, jaka może pochwalić się Sphere. Wrażenie robi przede wszystkim największy ekran LED na świecie – ma on aż 157 metrów szerokości i składa się na niego ponad milion diod, a każda z nich może świecić na 256 milionów różnych kolorów. Gigantyczny wyświetlacz otaczający całą arenę oraz techniki wzmacniające immersję, takie jak wibrujące siedzenia czy regulacja wiatru i temperatury sprawiają, że znajdująca się w środku niemal 20-tysięczna publiczność ma szansę na przeżycie doświadczeń, jakich wcześniej nie znała. Całość uzupełnia świetny system nagłośnieniowy, składający się z 167 tysięcy głośników. Budowa hali wyniosła 2,3 miliarda dolarów.

Pierwszymi artystami, jacy mieli okazję przetestować to miejsce, byli członkowie zespołu U2. Podczas swojej rezydentury zagrają oni aż 36 koncertów. Jeśli chcielibyście wybrać się na któryś z nich, szykujcie się na koszt około 400 dolarów za bilet. W pakiecie macie jednak szansę na spotkanie sporej liczby celebrytów, bo Sphere chce zobaczyć każdy, a w dotychczasowych wydarzeniach brały udział takie gwiazdy jak m.in. Oprah, Jeff Bezos, Paul McCartney, LeBron James i Harry Styles.

Koncert w tej hali to spektakularna rzecz. Przekonało się o tym U2

Pieniędzy nie przybywa

Brzmi nieźle, prawda? Okazuje się jednak, że chociaż zainteresowanie areną jest duże, to przyciąga ona jeszcze większe problemy finansowe. Władze Sphere przyznały właśnie, że od momentu otwarcia obiekt stracił 98,6 milionów dolarów. Kwota jest gigantyczna, zwłaszcza że według początkowych szacunków zyski miały wynieść ponad… 117 milionów dolarów. Opublikowana przez The New York Post analiza zdradza, że tak się nie stało. Na ten moment Sphere zarobiło lekko ponad cztery miliony z dwóch wyprzedanych koncertów U2, które odbyły się pod koniec września oraz około 2,6 miliona z licencji reklamowych. Nie najlepsze wieści docierają też z Wall Street. Zdaniem tamtejszych analityków kwartalna strata wyniesie 1,27 dolara na akcję.

Sprawdź też
Szpaku GUGU

Straty zostały ogłoszone niecały tydzień po tym, jak ze stanowiska głównego dyrektora ds. finansów ustąpił Gautam Ranji. Według firmy odejście Ranjego nie było wynikiem jakiegokolwiek sporu z niezależnymi audytorami firmy lub jakimkolwiek członkiem kierownictwa w jakiejkolwiek kwestii zasad lub praktyk księgowych, ujawniania sprawozdań finansowych lub kontroli wewnętrznej. Nieoficjalne źródła donoszą natomiast o kłótni, jaka miała narodzić się między finansistą a jego szefem, który to miał krzyczeć i awanturować się, co prawdopodobnie doprowadziło do złożenia przez Ranjego wypowiedzenia. – Gautam jest bardzo spokojny i zwykle potrafi to znieść – zdradził informator.

Copyright © Going. 2021 • Wszelkie prawa zastrzeżone