Czytasz
Sanah w świecie „Wiedźmina”. Jest piosenka, jest też drama

Sanah w świecie „Wiedźmina”. Jest piosenka, jest też drama

Wczoraj światło dzienne ujrzała długo wyczekiwana, darmowa aktualizacja gry „Wiedźmin 3: Dziki Gon”. Wraz z nią do sieci trafił odświeżony cover utworu „Wilcza zamieć” od sanah. Nie obyło się bez kontrowersji!

Zuzia Grabowska z pewnością może zaliczyć mijający rok do udanych. Sporo działo się w jej życiu prywatnym – latem wzięła ślub ze swoim wieloletnim przyjacielem, Stanisławem Grabowskim. Dużo koncertowała, wypełniając po brzegi największe kluby i zbierając tłumy na festiwalach. Zdobyła także Bestsellera Empiku za Irenkę i zaprezentowała słuchaczom dwie płyty. Po autorskiej Uczcie, na którą zaprosiła m.in. Kwiat Jabłoni, Artura Rojka i Darię Zawiałow, zabrała się za interpretacje wierszy klasyków. Sanah śpiewa poezyję zawiera teksty Juliusza Słowackiego, Wisławy Szymborskiej i Adama Asnyka. Muzyczny „tomik” przypadł do gustu słuchaczom, dzięki którym album zadebiutował na 1. miejscu listy sprzedaży OLiS.

Jednym z wierszy zreinterpretowanych przez Sanah jest „Nic dwa razy” Wisławy Szymborskiej.

Singiel za singlem

Sanah zwieńcza te intensywne dwanaście miesięcy szybkimi, pojedynczymi strzałami. W lirycznym stylu uczyła maturzystów matematyki, wyjaśniając twierdzenie Pitagorasa. Na początku grudnia z zaskoczenia poczęstowała fanów singlem najlepszy dzień w moim życiu. Teraz powróciła zaś do jednej ze swoich piosenek wydanych w 2019 roku. Trzy lata temu jej kariera dopiero nabierała rozpędu. Wychodziła dopiero jej debiutancka EP-ka Ja na imię niewidzialna mam, a prawdziwa rozpoznawalność dopiero miała nadejść.

Kto słuchał w 2019 roku sanah, ten palec pod budkę!

Wiedźmińska sanah

W tamtym okresie Grabowska zaprezentowała rosnącej grupie słuchaczy cover Wilczej zamieci. To pieśń Priscilli, jednej z bohaterek polskiej gry Wiedźmin 3: Dziki Gon. Oryginalnie zaśpiewała ją Anna Terpiłowska i Robert Jaworski. Liryczną balladę skomponował Marcin Przybyłowicz, zaś Aleksandra Motyka opatrzyła ją słowami. Trzy lata później sanah wraca do jednej ze swoich pierwszych kompozycji i dokonuje jej aranżacyjnego i wokalnego liftingu. Powrót do coveru nie jest przypadkowy. CD Projekt RED wydał właśnie aktualizację swojej bestsellerowej produkcji z 2015 roku. Darmowe ulepszenie udostępniono wszystkim posiadaczom jej wersji na różne platformy. Ma zapewnić większą płynność rozgrywki i szybsze czasy ładowania, a także wprowadzić ray tracing.

Sanah znów sięgnęła po Wilczą zamieć z gry Wiedźmin 3: Dziki Gon.

Druga wersja Wilczej zamieci spotkała się z dużym zainteresowaniem ze strony internautów. Do tej pory odsłuchano ją ponad 430 tys. razy. Wśród komentatorów z YouTube dominują pozytywne emocje. – Patrząc na to, co próbuje nam zafundować Netflix, ten utwór to swego rodzaju ukojenie – pisze jedna z użytkowniczek, nawiązując do serialowej adaptacji gry i serii powieści Sapkowskiego. – Nikt nie pytał, wszyscy potrzebowali – wtóruje jej inna. Parafrazując piosenkę z Króla Lwa, możemy napisać, że miłość rośnie wokół nas.

Dlaczego Bedoes ma tak wiernych fanów? Odpowiedź na to pytanie postanowiliśmy zaczerpnąć z samego źródła!

Estradowa królowa

Przypomnijmy jednak, że mamy do czynienia z Królową dram, więc nie mogło się obyć bez jednej afery. Utwór Wilcza zamieć na swoim profilu na Facebooku udostępnił Tomasz Raczek – jeden z najbardziej znanych polskich krytyków filmowych. Na co dzień pasjonująco opowiada o blockbusterach i arthouse’owych perełkach. Ocenia je zarówno w Radiu Nowy Świat, jak i w cyklicznym vlogu. Teraz postanowił podzielić się refleksją na temat sanah. – Siła jej talentu może równać się tylko tej, którą mają Kate Bush albo Björk. Wspaniale, że polska piosenka ma nową królową – napisał entuzjastycznie. Jego komentarz stał się początkiem ożywionej dyskusji.

Sprawdź też
Mata Sanah

To pachnie kumoterstwem

Nie wszystkim spodobało się dość odważne zestawienie Grabowskiej z ikonami światowej alternatywy. –  Zuzia ma słaby głos, brak dykcji. To wszystko jest szkolne, poprawnie, bez charyzmy. Czasem mam wrażenie, ze jest córką jakiegoś waszego dobrego kolegi z branży, ze piejecie nad nią z zachwytu. Pachnie kumoterstwem jakimś – węszyła spisek jedna z komentatorek. – Z całym szacunkiem, pan raczy chyba żartować! – nie kryła oburzenia inna. Głos w rozmowie zabrał także Dominik Strycharski, kompozytor muzyki awangardowej. – Smuci skala nieogarnięcia muzycznego naszego pięknego kraju. U osób znanych już trochę żenuje. Natomiast porównywanie sanah do Björk to już czysta głupota. Albo brak kontaktu z materią – pisał. Post dowcipnie chciał spuentować Andrzej Saramonowicz, reżyser Testosteronu i Lejdis. – Okrutny żart. Choć trochę nadmiernie okrutny wobec tej młodej wokalistki – skwitował.

Całą sytuację memem skwitował autor fanpage’a Są na świecie płyty, o których nie śniło się młodym klerykom.

Czy Raczek rzeczywiście żartował? Jeden z pozostawionych przez niego komentarzy sugeruje, że celowo chciał dolać oliwy do ognia. Gdyby jednak użył tego porównania całkowicie na poważnie, w głowie rodzi się inne pytanie. Czy jego komentarz powinien spotkać się z taką krytyką? W końcu nie ocenia profesjonalnie muzyki, tylko filmy, i ma prawo do wyrażania nader entuzjastycznych opinii. A może jednak swoim nazwiskiem legitymizuje wszystko, co pisze o kulturze? Zostawiamy Was z tym dylematem i idziemy słuchać… Björk.

Copyright © Going. 2021 • Wszelkie prawa zastrzeżone